Roman

Roman

sobota, 22 lipca 2017

Ciąg dalszy o portalach - III -

- III - 
„Mam obecnie 56 lat, lecz jedno przeżycie, którego doznałam jako 14-letnia dziewczynka, wraca do mnie w myślach wciąż od nowa, przy czym odczuwam zawsze uczucie niebywałego wzruszenia.
Stało się to pewnego dnia, gdy mój ojciec i wuj zdecydowali, że odwiedzą miasto, w którym narodził się mój dziadek. Obaj znali to miasto z przeszłości, bo jako dzieci tam mieszkali.

Zabrali mnie i mojego młodszego brata ze sobą, bo oboje bardzo ich o to prosiliśmy. Byliśmy z bratem bardzo podnieceni, bowiem jeszcze nigdy nie odwiedziliśmy tego miasta.

W domu mojego dziadka mieszkała teraz kuzynka ze swoją rodziną. Miała już dzieci. Jej najstarsza córka miała 14 lat jak ja i bardzo cieszyłam się, że w końcu ją poznałam.

Mój ojciec i wujek zaproponowali spacer całej rodzinie, przy czym chcieli odświeżyć sobie w pamięci wspomnienia z dzieciństwa i opowiadać sobie nawzajem historie z tamtych lat.

W chwili, gdy wychodziliśmy z domu, z ogrodu, zaczęłam nagle widzieć podwójne obrazy. Widziałam naszą obecną, realną rzeczywistość, a zarazem inną, która nakładała się jakby na naszą. W tym samym czasie dotarły do mnie dźwięki z tej drugiej rzeczywistości.
Najpierw tylko szum drzewa, jednak w pobliżu żadnego drzewa nie było.

Wtedy głośno powiedziałam, że w tym miejscu stało kiedyś drzewo i że ja mogę słyszeć jego szum. Wszyscy zamilkli, a moja kuzynka powiedziała, że faktycznie przypomina sobie, iż w tym miejscu rosła dawniej grusza, którą ścięto, gdy była jeszcze dzieckiem. 



Ale reszta rodziny zaczęła sobie stroić żarty ze mnie i z moich śmiesznych halucynacji, więc już nic więcej nie powiedziałam, jednak z premedytacją szłam nieco powolniej niż cała grupa i pozostałam za nimi w tyle. I nadal mogłam postrzegać w tym samym czasie obie rzeczywistości.

W tej drugiej rzeczywistości zauważyłam nagle małą, chyba siedmioletnią dziewczynkę. Była bardzo ładnie ubrana. Zaczęłam za nią iść w tej innej realności.

Dziewczynka i chłopczyk, w tym samym wieku, oboje przechodzili przez piękną łąkę. Z domów, które stały w okolicy, dochodziły do mnie dźwięki łagodnej muzyki, a ja wiedziałam, że te dzieci wraz ze swoimi rodzicami przybyły tu na wesele.

Dzieci szły teraz w kierunku małej rzeczki. Byłam w stanie widzieć wyraźnie różnice krajobrazów –  tego obecnego i tego innego.

Dzieci doszły do rzeczki i starały się przedostać na drugi brzeg po pniu leżącego w wodzie drzewa. Słyszałam jak dzieci między sobą rozmawiały. Najpierw chłopiec przeszedł na drugą stronę rzeczki, a potem przechodziła ta dziewczynka. I nagle pośliznęła się i wpadła do wody. Jej sukieneczka zaplątała się w gałęziach leżącego w wodzie drzewa i tak znalazła się w pułapce. Dziewczynka nie mogła się uwolnić i pozostała w końcu z główka pod wodą.

Następnie zobaczyłam tę dziewczynkę unoszącą się w powietrzu nad owym krajobrazem. W tej samej chwili objęła mnie wielka pustka i cisza. Widziałam jak ten chłopiec biegnie do wsi, aby wezwać kogoś na pomoc. Zbiegło się wielu ludzi. Było jednak za późno.

Dziewczynka leżała w bezruchu na łące i jakaś kobieta siedziała obok jej małego ciałka płacząc z rozpaczy.

Jednak ta dziewczynka, która unosiła się w powietrzu nad łąką, dziwiła się:
- Kto to jest? Kim są ci ludzie?
A ja pomyślałam sobie, że to jest z pewnością jej matka.

Wiedziałam, że dziewczynka była bardzo zdeprymowana i postanowiła szybko opuścić ten teren. Spojrzała z góry raz jeszcze na wszystkich, a ja odniosłam wrażenie, że wszyscy ci ludzie byli jej całkowicie obcy. Potem zaczęła wznosić się coraz wyżej i wyżej, a ja pomyślałam sobie jak piękne jest niebo, w którym się unosi.

Rozejrzałam się wokoło.

Moja rodzina – z obecnej realności – spacerowała nieco dalej i nikt się mną
w międzyczasie nie zajmował.


Ta tajemnicza historia pięknie przedstawia, jak takie paralelne postrzeganie może objąć kilka rzeczywistości na raz. To nie jest po prostu tak, że ta kobieta, wówczas jako czternastoletnia dziewczyna spacerując wymarzyła sobie tę historię. Przez cały czas wiedziała bowiem gdzie się znajduje i postrzegała swoją realność. Zarazem jednak odbierała obrazy i dźwięki z tej sąsiedniej realności.

Jak widać w umyśle, w świadomości dziewczyny doszło do podziału uwagi, co pokazuje nam, do jakiej niesamowitej wydajności jest zdolny ludzki mózg, a jak mało w życiu codziennym z niego korzystamy.

- Czym była ta druga rzeczywistość?- Czy była to tylko bujna fantazja, czy też kobieta ta odebrała obrazy autentycznych wydarzeń z przeszłości?
- Gdyby chodziło tu tylko o bujną fantazję, to skąd mogła wiedzieć o rosnącej tam niegdyś gruszy, którą ścięto na długo przed jej narodzinami?

W trakcie doznawania tego niebywałego przeżycia, zauważyła też, że szczegóły krajobrazu z przeszłości nie odpowiadają tym z teraźniejszości. Kobieta opisuje to zadziwiające doświadczenie, w którym była w stanie postrzegać obie – nie pasujące do siebie – rzeczywistości tak, jakby patrzała na czterowymiarowy superhologram.

Najbardziej poruszającą sceną jest naturalnie ta, w której mała dziewczynka z przeszłości topi się w rzece i zostaje wyciągnięta z wody przez członków swojej rodziny.
- Czyżby opowiadająca swoje przeżycie z młodości kobieta przypomniała sobie spontanicznie swoją własną śmierć z poprzedniego wcielenia?
- A może była tylko świadkiem tragicznego wydarzenia, które w przeszłości przytrafiło się komuś innemu?

Na to pytanie nie znajdziemy oczywiście ostatecznej odpowiedzi.

- Na ile to wydarzenie z przeszłości odpowiada prawdzie?
- Tego też nie wiemy, ponieważ kobieta ta, wówczas jako młoda dziewczyna
z nikim o swoim doświadczeniu nie rozmawiała po tym, gdy członkowie jej rodziny wyśmiali ją, że widzi i słyszy nie istniejące drzewo.

W każdym razie, nikt z członków jej rodziny nie był w stanie również postrzegać owej sąsiedniej  rzeczywistości. To przeżycie dotyczyło tylko jej samej.

Interesujące są też różnie odbierane przez nią jako obserwatora emocje i myśli owej małej dziewczynki, której świadomość po utonięciu unosiła się nad fizycznym ciałem, jak to znane jest już nam z niezliczonych opisów śmierci klinicznej. Podczas gdy ta mała dziewczynka okazywała oznaki depresji
i zdezorientowania – nie wiedząc gdzie jest i kim są ludzie pochylający się nad jej ciałem, nasza obserwatorka dochodzi do logicznego wniosku („to jest z pewnością matka tego dziecka”) i odczuwa - widząc wznoszenie się świadomości martwego dziecka „do nieba” - pozytywne impulsy piękna i szczęścia.

- Jak wynika z powyższego, mogła nie tylko równocześnie widzieć i słyszeć obie rzeczywistości, lecz także jej zdolność odczuwania i myślenia  - a więc
w zasadzie jej świadomość – była podzielona. Proces, który dla naszego konwencjonalnego sposobu rozumowania jest raczej niewyobrażalny. 

- Tu nasuwa się pytanie, co spowodowało to przeżycie?
- Na ten temat możemy tylko snuć przypuszczenia, bowiem kobieta ta nie może sobie przypomnieć o jakimś konkretnym mechanizmie.

- Czy jej świadomość posiada rzadko spotykaną zdolność postrzegania innych rzeczywistości, czy też raczej było to miejsce, w którym się znalazła, które umożliwiło jej owo doświadczenie, a może nawet je wywołało (być może z geofizycznych przyczyn)?

Fakt, iż nikt oprócz niej nie postrzegał tej równoległej realności, świadczy raczej za tą pierwszą alternatywą, jednak kobieta ta nie twierdzi, że posiada zdolności pozazmysłowego postrzegania (oprócz tego jednego przypadku), ani też że doznawała później podobnych przeżyć.

W każdym razie było to przeżycie, które można wyjaśnić tylko istnieniem równoległych rzeczywistości – zaś to jest błędem w Matriksie.

[Z tego wynika, że tylko to, co stworzył Stwórca nie zawiera błędu, bo tylko Stwórca, nasz duchowy ojciec jest bezbłędnym, nieomylnym duchem. Każda inna istota oprócz Chrystusa "pierworodnego Syna" Boga-Stwórcy, aby posłużyć się tu ludzkimi pojęciami jest omylna. Stworzona przez zbuntowanego serafina. Satanę matryca rzekomej rzeczywistości - system zwany Matriksem - zawiera błędy. Przyp tłum.]


Innym interesującym fenomenem jest fakt, iż dziewczyna była w stanie odbierać obie realności nałożone na siebie, co świadczy o tym, że nie była to „dziura”w jednej z nich, przez którą przeszła ze swojej realności w tę równoległą.Miast tego jej świadomość spoglądała na obie rzeczywistości jakby z wyżej położonego punktu widzenia, a więc z miejsca znajdującego się poza Matriksem, tak jak Morfeusz i jego przyjaciele mogli na filmie obserwować na ekranach swoich komputerów ze swojego realnego świata, równocześnie przeróżne obrazy znajdujące się w Matriksie.

[
Tu warto skłonić się w stronę genialnego, niemieckiego fizyka, Burkharda Heima, twórcę 12-wymiarowego wszechświata z jego nadrzędnymi wymiarami. Więcej na ten temat można dowiedzieć się z książki pt. PLAGI XXI WIEKU - Kryzys środowiskowy a zdrowie, pióra doktora n.med. "ojca" medycyny holopatycznej, Christiana Steinera*].

- Oto nadszedł czas, abyśmy dotrzymali danego słowa, gdy zaoferowaliśmy wam niebieską i czerwoną kapsułkę. Powiedzieliśmy wtenczas, że istnieją już opracowane przez świat nauki modele wyjaśniające „błędy w Matriksie”, które naturalnie nie ograniczają się do tak prostych porównań, jak dwa leżące na stole, jeden na drugim arkusze papieru. Naukowe wyobrażenia o istnieniu równoległych światów znane są już od kilkudziesięciu lat.

(Fragment książki pt. Fehler in der Matrix, autorów G.Fosar i F.Bludorf)

środa, 19 lipca 2017

PORTALE DO INNYCH WYMIARÓW - II -

[...] 

Portale do innych wymiarów

   - Właściwie to był zwykły adwent i zwykła niedziela. Na dworze było potwornie zimno i wszędzie leżał śnieg. Para małżeńska, która pragnie pozostać anonimową, zaprosiła do siebie kilku krewnych na kawę. Całe towarzystwo
z radością zasiadło przy suto zastawionym ciastami stole. Drzwi na korytarz
o długości około ośmiu metrów były na oścież otwarte. W ścianie naprzeciwko nie było drzwi do innego pokoju. W korytarzu świeciło się nieco przytłumione światło.

Nagle z korytarza wyszedł człowiek. Mężczyzna w średnim wieku. Sportowa sylwetka. Był opalony i zbyt siwy jak na swój wiek. Na sobie miał tylko szorty
i T-Shirt; strój dziwnie nie pasujący do tej pory roku. W ręce trzymał małą miseczkę, z której idąc, coś wyjadał. Przeszedł kilka kroków przez korytarz, odwrócił się i zniknął w innym miejscu w ścianie.

Wszyscy obecni widzieli tego dziwnego gościa, lecz byli tak skonsternowani, że nie potrafili wymówić ani słowa.

Jeszcze zanim ktoś z obecnych zdołał się połapać o co chodzi, ów tajemniczy mężczyzna pojawił się ponownie w miejscu, w którym dopiero co zniknął, jednak już bez miseczki w dłoni. Tym razem  znowu przeszedł kilka kroków przez korytarz i zajrzał krótko do salonu, w którym siedzieli oniemiali goście. W tym momencie na jego twarzy pojawił się wyraz przerażenia. Krzyknął głośno, rzucił się w kierunku tego miejsca w ścianie, skąd wyszedł po raz pierwszy i zniknął.

Po opanowaniu strachu, cała rodzina dyskutowała to wydarzenie i wtedy właściciele mieszkania przyznali, że znają tego mężczyznę i że już widzieli go kilka razy w korytarzu, jednak jeszcze nigdy w obecności świadków. Można rzec, że już się do niego przyzwyczaili, ale jeszcze nigdy nikomu o tym nie opowiedzieli.  
Ten obcy mężczyzna aż do owej niedzieli chyba ich nigdy nie zauważał.

- Co wynika z tej historii? Co mamy o tym myśleć?
- Oczywiście - o ile jest ona prawdziwa - co jednak należy przyjąć w obliczu tak licznych świadków. Nawet dla człowieka otwartego na niebywale wydarzenia, interpretacja tego, co tu słyszeliśmy, nie jest łatwa.

- Czy ten obcy człowiek był intruzem, innymi słowy zwykłym włamywaczem?
- Takie tłumaczenie można od razu odrzucić, bowiem mężczyzna ten wszedł do mieszkania nie przez drzwi, a przez ścianę. (...a właściciele domu już go widywali – dop. tłum.).

A więc mógł to być duch?
- Nie ważne, czy wierzymy w istnienie duchów, czy nie, także i to wyjaśnienie wydaje się nieprawdopodobne. Postać ta nie sprawiała wrażenia „błąkającej się duszy”, która po śmierci swego ciała nie może znaleźć sobie spokoju, lecz sprawiała wrażenie raczej zwykłego człowieka, który zajęty był zwykłymi czynnościami w swoim domu. Zaś najmocniejszym argumentem jest to, że obie strony brały udział w tym samym zdarzeniu. Ta postać nie „straszyła” zebranych gości w tym mieszkaniu, lecz mężczyzna ten sam nastraszył się nie mniej niż oni, spostrzegając nagle siedzących w pokoju obcych ludzi przy kawie.

Krótko mówiąc: biorąc pod uwagę punkt widzenia człowieka w szortach, to on, jego miseczka itd. były dla niego realne, natomiast ludzie siedzący za stołem przy kawie stanowili dla niego zaskakujące paranormalne zjawisko.

Tym samym krystalizuje się następujące wyjaśnienie: człowiek ten przechodził korytarzem ze swoim jogurtem w dłoni dlatego, ponieważ on tam mieszka!

- Brzmi absurdalnie?
- Bardzo dobrze. To właśnie to, co paradoksalne, jest tym, co pozwala nam dostrzec błędy we wszechobecnym Matriksie.

Ten człowiek w korytarzu mieszkania należącego do tej rodziny, daruje nam faktycznie pierwsze poszlaki wskazujące na istnienie innej, większej rzeczywistości, której nasza rzeczywistość stanowi tylko projekcję wywołaną przez Matrix. Skoro ten człowiek istniał, to musiał się gdzieś znajdować, a to gdzieś – przynajmniej w normalnym przypadku – znajduje się poza naszą rzeczywistością, poza naszym Matrixem. W naszym Matriksie nie znajdowało się jego mieszkanie, lecz mieszkanie rodziny, która w niedzielne popołudnie zasiadła do stołu, aby wypić wspólnie z przyjaciółmi kawę.

- Wyobraźcie sobie naszą rzeczywistość jako arkusz papieru. Wszystko co do tego świata należy, znajduje się na tym kawałku papieru, który leży teraz na stole przed wami. Ten kawałek papieru reprezentuje stworzoną przez Matrix rzeczywistość.

A teraz bez problemu możecie sobie wyobrazić, że na ten leżący na stole arkusz papieru kładziecie jeszcze jeden, który symbolizuje inną, równoległą rzeczywistość, która została stworzona przez inny Matrix.

Wyobraźcie sobie teraz, że te dwa arkusze papieru leżą dokładnie jeden na drugim, a na tym leżącym pod spodem, zaznaczcie w myślach to miejsce,
w którym owa rodzina obchodzi adwent i pije kawę. Naturalnie to miejsce odpowiada na tym drugim arkuszu również pewnej pozycji. Tu mieszka ów człowiek z miseczką!

Jego świat jest absolutnie odgrodzony od naszego świata – przynajmniej w normalnych warunkach. Być może, miasto w którym mieszka nazywa się tak samo, jak to, w którym mieszka owa rodzina. jednak tak być nie musi. Być może mieszka on nawet w tym samym mieszkaniu w tym samym domu. Jednak w jego rzeczywistości może w tym miejscu stać całkiem inny dom – jego dom. W jego świecie nie musi wcale obowiązywać ta sama data, jaka obowiązuje tę rodzinę. Wyraźnie w jego świecie było lato, podczas gdy nasza rodzina obchodziła adwent.

- Oba światy są do siebie podobne pod tym względem, że w tym równoległym świecie też żyją ludzie, o takim samym wyglądzie jak my i którzy ubierają się podobnie jak my. Może wskazywać na to, że wyszli kiedyś z naszej wspólnej przeszłości i rozwinęli się sukcesywnie w swoim kierunku. Oba światy nie są świadome istnienia tego drugiego (równoległego) świata...
W normalnych warunkach oczywiście.

- Wyobraźcie sobie teraz, że jednym z arkuszy jest mała dziurka. Wszystko może się zdarzyć. Ta dziurka znajduje się dokładnie w tym miejscu, które owa rodzina nazywa swoim korytarzem. Człowiek w szortach też ma tam swój korytarz. Przechodzi niczego nie podejrzewając i je ze smakiem swój jogurt.

- Co się dzieje, gdy dochodzi do tego miejsca, w którym znajduje się ta mała dziurka?

- Właśnie: Znienacka wyląduje w mieszkaniu owej rodziny albo przynajmniej będzie mógł do nich zaglądnąć. Owa nie do pokonania bariera oddzielająca od siebie dwa światy stała się w tym miejscu  nieszczelna, przepuszczalna, a to tylko dlatego, że w jednym z dwóch „arkuszy” jest mała dziurka.
Ta mała dziurka jest błędem w Matriksie.

Ta dziurka nie musi istnieć zawsze. Być może otwiera się ona na krótką chwilę,
a następnie zamyka się już na zawsze. Być może otwiera się i zamyka od czasu do czasu, tak jak w tym przypadku. Właściciele tego mieszkania powiedzieli swoim krewnym, że widzieli tego dziwnego gościa już kilkakrotnie.

- Dlaczego jednak ów mężczyzna z miseczką w ręce nigdy niczego nie zauważył, aż do tego dnia, gdy zobaczył tych wszystkich ludzi i tak bardzo przeraził się?

- Ponieważ nasze światy nie są arkuszami papieru na stole, a miejsca w których stykają się ze sobą dwa światy nie są zwykłymi dziurkami. Takie otwory mogą czasem otwierać się tylko w jednym kierunku, a czasem w obu. A czasem nie są to w ogóle „dziury”, lecz półprzezroczyste okna, tak jak w poniżej zamieszczonym opisie następnego przeżycia, o którym doniosła jedna
z czytelniczek: [ciąg dalszy w następnym artykule]...

{Z książki pt. Fehler in der Matrix, autorów B. Fosar i F. Bludorf}

niedziela, 16 lipca 2017

FRAGMENT KSIĄŻKI NIEPOSPOLITEJ

Autorami tej książki jest para wybitnych uczonych z Berlina, których darzę wielkim szacunkiem - pani Grażyna Fosar i Franz BludorfTytuł książki:
Fehler in der Matrix - Leben Sie nur oder wissen
BŁĄD W MATRIKSIE - Egzystujesz tylko, czy już wiesz?

Zapomnijcie o wszystkim, w cokolwiek dotąd wierzyliście...


- Czujesz się w tej chwili pewny siebie, jak Alicja w Krainie Czarów, gdy stanęła przed króliczą jamą - powiedział Morfeusz do Neo, gdy już usiedli przed kominkiem.
-   Tak. Mniej więcej. Tak.
-   Mogę to wyczytać w twoich oczach. Wyglądasz jak człowiek, który przyjmuje to, co widzi, licząc na to, że zaraz się zbudzi. To śmieszne, ale faktycznie jest to bliskie prawdy. Czy wierzysz w przeznaczenie, Neo?
-   Nie.
-   Dlaczego nie?
-  Nie podoba mi się to, że nie kontroluję własnego życia.
-  Wiem dokładnie co masz na myśli... Jesteś tutaj, ponieważ coś wiesz, coś, czego nie potrafisz wyjaśnić. A jednak czujesz to. Czujesz to przez całe twoje życie. Czujesz, że coś z tym światem jest nie tak... Coś tu nie gra... To właśnie uczucie przywiodło cię do mnie. Czy wiesz o czym mówię?
-   O Matriksie? O Matrycy?
-   Czy chcesz wiedzieć, czym dokładnie jest Matrix?

Neo skinął głową.

-  Matrix jest wszechobecny. Otacza nas. Znajduje się wszędzie, nawet w tym pokoju. Widzisz go, gdy wyglądasz przez okno, albo gdy włączasz telewizor. Wyczuwasz go idąc do pracy, albo w kościele, albo gdy płacisz podatki. To świat iluzji, świat złudzeń, który odciąga cię od prawdy.
-  ... od jakiej prawdy?
-  Od tej prawdy, która udowadnia ci, że jesteś niewolnikiem, Neo. Tak jak wszyscy narodziłeś się w niewoli i żyjesz w więzieniu, którego ani nie możesz dotknąć, ani powąchać. To jest więzienie twojego umysłu. Niestety trudno jest wyjaśnić komuś, czym jest Matrix.
Każdy musi sam doznać czym Matrix w rzeczywistości jest.

Morfeusz wyciąga z pudełka dwie kapsułki – jedną niebieskiego i drugą czerwonego koloru i proponuje Neo, aby ten wybrał jedną z nich.

-   To jest twoja ostatnia szansa. Potem już nie ma odwrotu. Jeśli połkniesz tę niebieską kapsułkę – to koniec. Zbudzisz się w swoim świecie wierząc w to, w co chcesz wierzyć. Jeśli połkniesz czerwoną kapsułkę, pozostaniesz w Krainie Czarów, a ja poprowadzę cię poprzez najgłębiej położone otchłanie króliczej jamy.

Neo waha się przez moment, po czym sięga po czerwoną kapsułkę.

-   Pamiętaj – rzecze Morfeusz – wszystko co ci proponuję, to - PRAWDĘ. Nic więcej.

Neo wkłada w usta czerwoną kapsułkę i połyka ją.
Morfeusz wstaje z miejsca i powiada: - Chodź ze mną.

W mocnym i mrocznym obrazie fikcji naukowej pt. „MATRIX”, młody ekspert komputerowy, Thomas Anderson (haker używający pseudonimu Neo), zostaje skonfrontowany przez tajemniczego rebelianta, Morfeusza, z szokującą prawdą. Świat, w którym żył do tej pory – nie jest rzeczywisty. To tylko świat iluzoryczny, złudzenie stworzone przez wszechobecny „Matrix”, przez Wszechobecną Matrycę. Tylko niewielu ludzi rozpoznało tę prawdę i mogło wycofać się z tego iluzorycznego świata.

Nie chcemy twierdzić, że także nasza rzeczywistość stanowi świat, „uzależniony od drutów” jakiejś maszyny, lecz jeśli mowa o samym przesłaniu tego filmu – że z tym naszym światem, w którym żyjemy na co dzień coś jest nie tak, jak być powinno – to co do tego nie mamy żadnych wątpliwości.

Prawdopodobnie na pierwszy rzut oka zgodzisz się nawet z tym stwierdzeniem. Koniec końców istnieje w tym świecie cała masa nierozwiązanych problemów
i jak widać, nikt nie potrafi zaproponować odpowiednich rozwiązań.

To jednak nie jest to, co my tu mamy na myśli. Dopiero zaczynamy wprowadzać was w „króliczą jamę”.

O co nam chodzi?
Nasz świat, taki, jakim go znamy, jest nie realny, nie rzeczywisty. To świat iluzoryczny, stworzony przez Matrix.
- Czy ta myśl wydaje się wam absurdalna?
- Nie ma sprawy! Niebieska kapsułka „leży na stole” do waszej dyspozycji. Nikt nie będzie robił wam wyrzutów, jeśli ją wybierzecie i nadal będziecie tak żyć, jak do tej pory.

Pytanie, k t o  stworzył ten Matrix (tę Matrycę) naszej rzeczywistości i jak to jest możliwe? - te kwestie  chcemy chwilowo odsunąć na drugi plan, bowiem przede wszystkim chcemy wam umożliwić przeżycie Matrixa, doznanie go – rozpoznanie, że Matrix istnieje naprawdę.

Pojęcie „matrix” od czasu ukazania się na ekranach filmu o tym tytule, stało się bardzo modnym pojęciem, chociaż właściwie rzadko kto wie tak naprawdę, co ono oznacza.



Matematycy rozumieją pod tym pojęciem jakiś schemat matematyczny,
z pomocą którego opisany jest proces transformacji, proces rzutowania.

- Brzmi skomplikowanie?
- Dobrze. Zadbajmy w takim razie o przejrzystość. Gdy chcecie przeczytać tekst pisany zbyt drobnym drukiem, posługujecie się wówczas lupą, poprzez którą staracie się otrzymać powiększony obraz tekstu.

Taki proces można matematycznie opisać i na przykład z pomocą programu komputerowego można go sztucznie odtworzyć – właśnie z pomocą programu zwanego Matrixem.Weźcie też, proszę, pod uwagę, iż tak długo, jak długo patrzycie przez lupę, tak długo nie widzicie rzeczywistego tekstu, a tylko jego wizerunek. Ta „kopia” wygląda nie tylko na większą niż jest w rzeczywistości, lecz z chwilą, gdy zbliżacie wasze oczy do brzegu lupy, obraz staje się niewyraźny.
Spostrzegamy, że Matrix zawiera błędy. Nie dlatego, że producent niedbale wyprodukował tę lupę. To wręcz nieuniknione, że w trakcie procesu rzutowania, zawsze dojdzie do wykrzywień  i zafałszowania projektowanego obrazu. A więc, każda „odbitka”, każdy klon rzeczywistości niesie w sobie błędy, a dlatego nie jest realny w tej samej mierze co oryginał. Ten niezwykle ważny fakt powinniśmy zdeponować w naszej podświadomości, albowiem szczegół ten pozwoli nam zdemaskować Matrix, który tworzy naszą - tak zwaną - „rzeczywistość”.

W przypadku lupy, nie ma z tym problemu. Wiemy w końcu, że przez nią patrzymy oraz że tekst, który czytamy, w rzeczywistości jest o wiele mniejszy. Wiemy także, że to, co nas interesuje – treść tekstu – nie zostaje zafałszowana w trakcie procesu rzutowania.

Skąd wiemy jednak o tym wszystkim? Ponieważ jesteśmy w stanie tę kartkę papieru, na której wydrukowano drobnym drukiem ów tekst zobaczyć także bez lupy.

W przypadku rzeczywistości przeżywanej przez nas na co dzień, sprawa nie jest już taka prosta. Nie znamy „Morfeusza”, który by wyprowadził nas z Matrixu
i wprowadził w rzeczywistość, skąd moglibyśmy z większym dystansem spoglądać na to wszystko, co dotąd uznawaliśmy za „realne”...
... i może tak jest nawet lepiej?... 
Nie mamy więc wyboru. Jeśli chcemy rozpoznać Matrix, musimy tego dokonać od wewnątrz, czyli od strony rzekomej rzeczywistości, a to nie czyni naszego zadania łatwiejszym. Jednak w swej istocie bardziej interesującym!
Jasnym jest, że między tak prostym Matrixem (jak rzutowanie z pomocą lupy), a wszechobecnym Matrixem tworzącym naszą rzeczywistość istnieją ogromne różnice, a to nie tylko z tego powodu, że „ten” Matrix jest o wiele bardziej złożony, a z tej samej przyczyny musi być bardziej skomplikowany
Matrix lupy jest i pozostaje statyczny. Nie ważne jak często będziemy patrzeć przez tę samą lupę na tę samą kartkę papieru, zawsze będziemy mogli rozpoznawać to samo. Natomiast Matrix naszej rzeczywistości jest dynamiczny. Nasz świat, świat który przeżywamy nie jest statyczny, lecz nieustannie się zmienia.

Także i to jest lakonicznym stwierdzeniem, które jest jasne dla każdego z nas. To naturalne, że nasz świat zmienia się dzień w dzień, na przykład z powodu sposobu myślenia i postępowania jego mieszkańców. Stacje na całym świecie nadające wiadomości, żyją z tego faktu.

Kimkolwiek są „twórcy” tej Matrycy – są inteligentni i przedsięwzięli wszelkie środki ostrożności, aby utrzymać nas w przekonaniu, że świat który nam wyczarowali jest światem realnym, rzeczywistym.

Ale uwaga: Te zmiany, które są nam wszystkim znane (nawet jeśli nie zawsze przyjmujemy je z radością), odznaczają się ważną cechą, a mianowicie, przebiegają niezmiennie. Zmiany te są wyrazem pewnej logiki (jedno wydarzenie powoduje następne – dzisiaj nastąpiło po wczoraj), która  odpowiada naszemu sposobowi myślenia, co w gruncie rzeczy tworzy normalny przebieg wydarzeń w Matriksie.

Jednak nie zawsze tak się dzieje. Nawet wszechobecny Matrix niesie w sobie błędy. Aby sobie to uzmysłowić, musimy raz jeszcze przypomnieć sobie treść tego filmu.

Neo jest z Morfeuszem. Trinity oraz kilku innych towarzyszy podróżują w Matriksie. W drodze powrotnej do ich własnego świata, wchodzą na klatkę schodową i przechodzą obok otwartych na oścież drzwi. Neo zauważa przebiegającego czarnego kota. W sekundę później wydarzenie to powtarza się. Neo jest zdziwiony i woła: Dèjà-vu!

Wszyscy stają jak wryci.
-  Co powiedziałeś? - zapytała Trinity.
-   Nic. Przeżyłem tylko małe dèjà-vu.
-   Co widziałeś?
-   Przebiegł tu czarny kot, a zaraz potem jeszcze jeden -  taki sam.
-   Taki sam? Czy to był ten sam kot?
-   Możliwe. Ale nie jestem pewien. O co chodzi?
-   Zjawiska zwane 'dèjà-vu' to błędy występujące w Matriksie. To dzieje się wtedy, gdy  o n i  coś zmieniają.

A więc: „błędy w matriksie” pozwalają nam rozpoznać czym jest Matrix, mimo to, iż się w nim  znajdujemy. Czy to „oni” powodują te błędy (kimkolwiek „oni” są), czy też błędy te powstają po prostu dlatego, że Matrix nie jest doskonały (lub nie może być doskonały) – to już inna kwestia. Z czasem zobaczymy, że prawdopodobnie istnieją obie możliwości.

My opiszemy wam wydarzenia, które nie dają się wyjaśnić z pomocą naszego konwencjonalnego, tradycyjnego modelu myślenia, w którym wszystko pięknie i gładko przebiega po kolei. Zjawisko  dèjà-vu, takie jak na filmie, należy do najmniej szkodliwych i niewinnych przykładów. Wydarzenia, o których się dowiecie w trakcie czytania tej książki są o wiele dziwniejsze.

Pokazują nam one, że faktycznie coś jest nie tak z naszym światem, jaki znamy.  Dokładniej: To nie świat w którym „coś nie gra”, lecz tylko wygodny obraz, który my wszyscy sobie wymalowaliśmy i uwierzyliśmy w jego realność.

Nasza dzisiejsza nauka posiada w zanadrzu na wypadek tych dziwacznych wydarzeń modele wyjaśniające. Cena tych wyjaśnień jest jednak wysoka; trzeba zaakceptować istnienie wszechobejmującej rzeczywistości, która znajduje się poza naszą codzienną "rzeczywistością". To, co przez całe życie uznawaliśmy za realne, okazuje się tylko projekcją owej wszechobejmującej Realności, projekcją stworzoną jedynie w tym celu, aby mogła ona zostać przez nas postrzegana.

I tak nadeszła dla was chwila, w której należy podjąć decyzję.

Być może myślisz jak (Lu)Cypher, przeciwnik Morfeusza z filmu pt. Matrix, który w jednej ze scen powiada: Niewiedza jest błogością.

W gruncie rzeczy nie można niczego zarzucić tej postawie. W takim wypadku zażyjcie po prostu niebieska kapsułkę, to znaczy odłóżcie tę książkę na bok i żyjcie dalej tak, jak dotąd żyliście.

Jeśli jednak coś w sobie teraz czujecie, coś co jest czymś więcej niż tylko ciekawością...,
- jeśli odczuwacie potrzebę zaglądnięcia za kulisy, albowiem nasze uwagi czegoś w was dotknęły, czegoś, co także i wy przez całe życie odczuwaliście w sobie...
- jeśli nie tylko egzystujecie, lecz także chcecie wiedzieć...
- to i my oferujemy wam czerwoną kapsułkę i zapraszamy do dalszego czytania niniejszej książki.

Nie chcemy się tu wywyższać i słowami Morfeusza zapewniać, że oferujemy wam „prawdę”, lecz to, o czym teraz będziecie czytali, zmieni w decydujący sposób obraz tego, co dotąd uznawaliście za „realne”.
Te informacje pozwolą wam na rozpoznanie nowych związków i powiązań.

Aby raz jeszcze zacytować Morfeusza: „Możemy wam tylko wskazać drzwi. Przejść przez drzwi musicie już sami”.

I jeszcze słówko, zanim zaczniemy: 
Niniejsza książka zajmuje się niepospolitą tematyką.
[...]

... jesteście ciekawi, o co jeszcze w tym miejscu zapytałby Einstein?


Ale uwaga! Profesor Einstein lubił wtrącać swoje pytania w najmniej oczekiwanych momentach, ponieważ chciał zawsze wszystko dokładnie wiedzieć...

Ja również:
Cytat: Nie znamy „Morfeusza”, który by wyprowadził nas z Matrixu i wprowadził w rzeczywistość, skąd moglibyśmy z większym dystansem spoglądać na to wszystko, co dotąd uznawaliśmy za „realne”...
... i może tak jest nawet lepiej?...

RN:
- Może...? Nie, nie jest lepiej. To zgniły kompromis. Zamieńmy imię Morfeusz na Chrystus, który uczył wyjścia z matrixa umysłu, uczył aby każdy kto jest zainteresowany szedł "wąską ścieżką", czyli poznając siebie, swoje uzależnienia, swoje słabości, swoje ludzkie tendencje wymienił je na wartości zawarte w tzw. Kazaniu na Górze (Mat. 5)*
Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (Mat. 7:13-14).

Nie znamy „Morfeusza”?
- Ależ znamy. Przed 2000 ziemskich lat pojawił się na Ziemi wielki duch uczący przez ciało zwane Jezusem. Uczył jak wyjść z ograniczeń Matrixa. Dając przykład swoim życiem wskazał na realną możliwość wyzwolenia się z iluzorycznego, holograficznego świata i powrotu do rzeczywistości, do "nieba", do stanu świadomości w którym na swoje podobieństwo stworzył nas Niebiański Stwórca, duch zwany Ojcem Wszechrzeczy. Tylko stąd, będąc tym czym faktycznie jesteśmy - wolnymi duchami - możemy z większym dystansem spoglądać na to wszystko, co dotąd uznawaliśmy za „realne” w i na materii.
*) Każdemu kto chce dowiedzieć się czegoś więcej na temat wartości treści nauk zawartych w tzw. "Kazaniu na Górze", a w rzeczywistości w objawieniu Chrystusa przez medium Jezusa, temu polecam książkę, którą miałem zaszczyt przetłumaczyć z języka niemieckiego na język polski pt. "Medycyna według Kazania na Górze".